05 lipca 2004

# 35

No to Szefu wrócił. Yep.
Mój pies, który codziennie wodzi za mną błagalnym wzrokiem, żebym wzięła go ze sobą do pracy, usiłował zgwałcić na oko dwunastoletnią chrześnicę Szefowej, w tym samym momencie słyszę z drugiego pokoju, jak jej mąż a mój boss napierdala w komputer, bo coś tam mu nie działa, dzwoni telefon, tryk tryk, przychodzi faks, chcesz autoryzacji błędnych informacji..., oczywiście mylę się przy wypisywaniu przelewów, dostaję tysiąc poleceń i nie wiem, za co mam się złapać.
Dzień jak codzień.

Brak komentarzy: